Dlaczego nie ma mnie na blogu?

Najkrótsza odpowiedź: Bo leczę migrenę. Jest to oczywiście duże uproszczenie, ale jestem przekonana, że leki, które biorę właśnie na migrenę, wpływają na moje ogólne samopoczucie. A to ostatnio jest dość kiepskie. Najkrócej rzecz ujmując, nie mam na nic siły. Od kilku dobrych tygodni czuję się całkowicie wypompowana z sił. A to dopiero połowa leczenia…

Migrena

Migrena towarzyszy mi odkąd przeprowadziłam się do Krakowa trzynaście lat temu. Od pierwszego roku studiów, co jakiś czas, dostawałam napadów okropnego bólu głowy. Z czasem sytuacja się unormowała i mniej więcej byłam w stanie przewidzieć kiedy będę mieć kolejny atak. Niestety jakoś na początku tego roku wszystko się rozregulowało i napady zaczęłam mieć nie dość, że losowo, to jeszcze znacznie dłużej niż wcześniej. I tak, zamiast 2 dni bólu głowy raz w miesiącu, ból trwał 4-5 dni średnio co dwa tygodnie. Nie powiecie mi, że tak da się żyć.

Dlatego też zdecydowałam się w końcu wybrać do neurologa i spróbować zrobić z tym porządek. Na początku rokowania były dobre. Generalnie założenie było takie, że leczenie potrwa ok. pół roku i po tym czasie migreny ustąpią. Na chwile obecną, nie wiem czy tak będzie, ale jedno jest pewne, leczenie daje mi nieźle w kość.

A w zasadzie nie daje, bo jedyne efekty uboczne jakie występują to właśnie brak energii. Ale muszę przyznać, że jest to co najmniej dobijające i frustrujące. W zasadzie póki co, całe wakacje to po prostu okres, który muszę przetrwać, a ciągle nic mi się nie chce.

Madena Handmade

Tak, znowu o tym, bo jest to moje dziecko, któremu staram się poświęcić jak najwięcej czasu i energii, a tej mi po prostu brak. Z tego powodu czuję ogromną frustrację, bo wiem, że jest to etap rozwoju tego projektu, gdy powinnam włożyć w niego najwięcej energii, a tej mi najzwyczajniej w świecie brakuje. Po prostu fizycznej energii. Jedyne zajęcie, któremu bym się oddała to spanie.

Najgorsze są momenty, gdy już uda mi się siąść do jakiegoś projektu i nawet go zrealizuję. Przecież to dopiero pierwszy etap. Później najważniejsze są zdjęcia i dobry opis produktowy w sklepie. Jednak jak się do tego zabrać, będąc w moim stanie? Jest ciężej niż się wydaje.

Wstawanie każdego dnia jest dla mnie gehenną. Fizycznie brak mi sił, żeby zwlec się z łóżka, czy chociażby, żeby otworzyć oczy. Naprawdę, każdy dzień to walka z samą sobą, żeby jakoś ten dzień przeżyć. Brzmi jak depresja? Może. Mam wrażenie, że cały czas jestem gdzieś obok. Albo ona mnie.

Pesymizm

Nie, nie chcę, aby ten wpis był pesymistyczny i negatywny. Bardzo nie chcę. Ale trochę taki będzie. Niestety, sprawa z MH nie układa mi się tak, jakbym sobie tego wymarzyła. Co prawda, wpadają jakieś zamówienia, jednak nie jest to skala, która pozwoliłaby chociaż na pokrycie wszystkich kosztów. Mam wrażenie, że miną lata, zanim maszyna się zamortyzuje. A gdzie inne koszty? Materiały się wysypują z szafki, bo ciągle szukam nowych rozwiązań i pracuję nad nowymi projektami. A jest dupa blada…

Do tego, głowa niemal jak bolała tak boli. Niemal, ponieważ dalej migrena pojawia się w losowych dniach, a ból jest inny. Większy i bardziej nie do zniesienia. Ostatni napad miałam przedwczoraj. Jakby ktoś naparzał mnie rozgrzanymi prętami z każdej strony głowy. Ból aż parzy, nic przyjemnego.

Jak wspomniałam, jestem w połowie leczenia. Wizytę kontrolną mam za kilka dni. Zapowiadało się naprawdę dobrze, bo po pierwszym miesiącu czułam się wyśmienicie. Lepiej niż kiedykolwiek. A w przeciągu dosłownie kilku dni, wszystko się odwróciło. I o ile mogłabym sobie poradzić z tym bólem raz na jakiś czas, to moje samopoczucie to jedno wielkie bango.

YouTube

Kiedyś w jednym z wpisów wspomniałam, że mocno chodzi mi po głowie nagrywanie na YouTube. I jak to ja, spełniłam sobie to swoje marzenie. W zasadzie x 2. Ponieważ założyłam swój prywatny kanał oraz kanał Madena Handmade (tak, znowu o tym). Dlatego właśnie postanowiłam, że dodam z boku bloga zakładkę, w której znajdziecie moje filmy z prywatnego kanału.

Postanowiłam również nieco odkryć swoją twarz. Dlatego również dodałam zakładkę, w której znajdziecie moje najnowsze zdjęcia na Instagramie. Czemu to zrobiłam? Lepsze jest pytanie, dlaczego nie zrobiłam tego od początku.

Chyba wygodnie było mi pisać za fasadą anonimowości. Ale przecież nie wstydzę się ani swoich poglądów, ani ich zmiany, więc o to jestem. Cała ja.

Tak, dziś bez ładu i składu, ale mniej więcej tak wygląda moje życie ostatnio. Witajcie w moim świecie.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top